Tej nocy zgładzono Wolność
W katyńskim lesie…
Zdradzieckim strzałem w czaszkę
Pokwitowano Wrzesień – Katyń, Marian Hemar
13 kwietnia 2025 roku, w 85. rocznicę sowieckiego mordu na polskich oficerach i urzędnikach, obchodzimy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Niezależnie od naszego obowiązku przypominania o katach i genezie zbrodni, równie ważne, a w pewnych aspektach nawet ważniejsze jest wspomnienie ofiar i umieszczenie pamięci o nich w kontekście dziejów II Rzeczpospolitej i wielkiej straty, jaką naród polski poniósł ze strony sowieckiego okupanta.
Strata jaką była śmierć przedstawicieli polskie elity z rąk funkcjonariuszy komunistycznych z jednej strony jest wyjątkowo „punktowa”, wszak pomyślana jako cios w zdolności narodu do oporu, dotyka indywidualności połączone statusem, postawą patriotyczną i kompetencjami przywódczymi. Z drugiej strony pokazuje różnorodność, jak i dynamikę społeczeństwa II RP. Niektórzy zamordowani w Katyniu i innych miejscach kaźni, choć w tragiczny sposób, pokazują siłę tego społeczeństwa. Za przykład może tu posłużyć historia rodzinna współautora tekstu, Michała Rastaszańskiego. Jeden z jego przodków pochodził ze zwykłej rodziny wielkopolskich chłopów, a II RP dała mu szansę dosłużenia się stopnia kapitana w 3. Pułku Lotniczym II RP. Ceną tego wywalczonego ciężką pracą i ofiarnym patriotyzmem awansu społecznego stała się śmierć w Katyniu.
Tej nocy zgładzono Prawdę
W katyńskim lesie,
Bo nawet wiatr, choć był świadkiem,
Po świecie jej nie rozniesie… – Katyń, Marian Hemar.
Lotnicy są tym bardziej interesującym przypadkiem wśród ofiar zbrodni katyńskiej, ponieważ wśród pochodzących z różnych środowisk, opcji politycznych, a nawet grup religijnych przedstawicieli polskiej elity znajdowała się jedna kobieta w mundurze: podporucznik pilot lotnictwa Wojska Polskiego Janina Antonina Lewandowska z domu Dowbor-Muśnicka (1908-1940), polska pilotka szybowcowa i samolotowa, spadochroniarka. Jej życiorys jest niezwykły, a jednocześnie skupia jak w soczewce historię II RP, w tym starania Polaków o zachowanie wolności. Jest też świadectwem kilku interesujących zjawisk, kształtującej zbiorowość narodową przed wojną.
Janina Antonina Lewandowska z domu Dowbor-Muśnicka urodziła się 22 kwietnia 1908 w Charkowie, w rodzinie o wojskowych tradycjach. Jej ojciec Józef służył w armii carskiej, gdzie awansował do stopnia generała lejtnanta, a potem w wojsku polskim. Od 1919 jako głównodowodzący Armii Wielkopolskiej był wodzem Powstania Wielkopolskiego. Jej stryj, Konstanty Marian Dowbor-Muśnicki także zdobył stopień generała lejtnanta armii rosyjskiej, potem zaś generała dywizji Wojska Polskiego. Jej młodsza siostra Agnieszka Dowbor-Muśnicka, wychowana w patriotycznym duchu włączy się w walkę o wolność podczas konspiracji w latach 1939-40. Niestety, skończy się to dla niej tragicznie.
Po powrocie do Polski, Janina zamieszkała w Poznaniu, gdzie uczęszczała do II Liceum Ogólnokształcącego im. Generałowej Zamoyskiej i Heleny Modrzejewskiej. Dzięki prężnej działalności aeroklubu poznańskiego zafascynowała się lotnictwem, najpierw szybownictwem, potem samolotami. W roku 1936 ukończyła Wyższą Szkołę Pilotażu na lotnisku Poznań-Ławica.
Jako pierwsza kobieta w Europie wykonała skok spadochronowy z wysokości 5 000 metrów. Jej pasja wpływała bezpośrednio na jej życie osobiste. Podczas pokazów szybowcowych w roku 1936 w Tęgoborzu poznała instruktora pilotażu Mieczysława Lewandowskiego. Wzięli ślub w czerwcu 1939 roku. Niedługo później, w związku z ogłoszoną 26 sierpnia mobilizacją, została powołana do 3. Pułku Lotnictwa.
Tej nocy sprawiedliwość
Zgładzono w katyńskim lesie…
Bo która to już wiosna?
Która zima i jesień – Katyń, Marian Hemar.
Nie uczestniczyła w lotach stricte bojowych, choć jeśli chodzi o służące w polskim lotnictwie samoloty, była przeszkolona w pilotażu szkolno-łącznikowego RWD-8. Została ewakuowana na zaplecze frontu i 22 września trafiła do niewoli sowieckiej. Jej dalsze losy są trudne do prześledzenia. Wiemy, że pojawia się na liście wywozowej jeńców obozu w Kozielsku, nr 0401, pozycja 53, w dniu 20 kwietnia 1940 r.
Została zamordowana 22 kwietnia 1940 w Katyniu, strzałem w tył głowy. Gdy wiosną 1943 r. Niemcy prowadzili ekshumacje ofiar zbrodni, rozważali nagłośnienie tego niezwykłego, a przy tym wyjątkowo dla Osi korzystnego propagandowo znaleziska: kobiety straconej razem z mężczyznami. Ostatecznie tego nie zrobili, ale czaszkę Lewandowskiej wywiózł do Wrocławia niemiecki lekarz medycyny sądowej prof. Gerhard Buhtz. Odnalazł ją po wojnie profesor Bolesław Popielski wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Akademii Medycznej we Wrocławiu, ale historię szczątków ujawnił dopiero w 1997 r. W 2005 r. czaszkę Lewandowskiej złożono w rodzinnym grobowcu Muśnickich na cmentarzu w Lusowie. W 2007 r. została pośmiertnie awansowana do stopnia porucznika.
Niezidentyfikowane z nazwiska zwłoki kobiety pojawiają się w tzw. raporcie Maddena z 1952 roku. Poniżej fragment raportu, w tłumaczeniu Wacława Jana Popowskiego:
W obozie w Kozielsku znajdowało sic początkowo sześć kobiet. Z chwilą przekształcenia tego obozu w listopadzie 1939 r. na obóz oficerski pozostała w nim tylko jedna kobieta, porucznik pilot. (…) podczas kiedy wycieczki dziennikarzy w Katyniu w kwietniu 1943 [r.] poinformowano, te w odkrytych grobach, obok zwłok oficerów, odnaleziono zwłoki jednej kobiety, AM (Amtliches Material zum Massenmord von Katyn – raport niemiecki, przygotowany przez Gerharda Buhtza, przyp. AP) nic o tym nie wspomina. Widocznie Niemcy, którzy nic nie wiedzieli o pobycie w obozie kozielskim jednej kobiety, zataili ten fakt w swym raporcie, sadząc, że fakt znalezienia zwłok kobiecych podważa ich tezę, iż w Katyniu leży wymordowany obóz oficerski jeńców wojennych. Z naszego jednak punktu widzenia ten fakt wzmacnia jeszcze dodatkowo tezę, iż w Katyniu został zlikwidowany oficerski obóz z Kozielska.
Tragizmu losu naszej bohaterki dopełnia fakt, że jej młodsza siostra Agnieszka została, w czerwcu 1940 r. zamordowana przez Niemców w Palmirach. Mógł to być powód, dla którego jej śmierć nie została wykorzystana propagandowo, a Gerhard Buhtz ukrył czaszkę naszej bohaterki.
I tylko pamięć została
Po tej katyńskiej nocy…
Pamięć nie dała się zgładzić,
Nie chciała ulec przemocy – Katyń, Marian Hemar.
To tylko zarys niezwykłego życiorysu. Niezwykłego, gdyż tylko ta jedna kobieta została zamordowana jako polski oficer w ramach sowieckiego terroru okupacyjnego. Ale jest też świadectwem epoki. Jako córka polskiego bohatera, żarliwego patrioty i uzdolnionego dowódcy, prezentowała tradycję niepodległościową i spuściznę pokolenia, które zbudowało wolną Polskę. Jej pasja, jaką było latanie, pokazuje temperament wielu polskich kobiet trzeciej i czwartej dekady XX wieku. Tylko niewiele z nich miało okazję zrealizować swoje marzenia, zwłaszcza, jeśli chodzi o lotnictwo wojskowe, ale tysiące pań interesowało się przestworzami, czego świadectwem jest choćby ich masowa obecność na widowni podczas warszawskich zawodów Challenge w roku 1934.
Tragedia śmierci siostry Janiny, Agnieszki Dowbor-Muśnicka, zamordowanej przez okupanta niemieckiego, młodej konspiratorki z Organizacji Wojskowej „Wilki”, każe spoglądać zawsze na zbrodnie przeciw polskiej inteligencji jako wyraz tego samego zjawiska. Sowieckie egzekucje w Katyniu, Charkowie i innych punktach na wschodzie to lustrzane odbicie mordów niemieckich dokonanych w lasach pod Palmirami oraz innych miejscach kaźni tak zwanej Außerordentliche Befriedungsaktion (Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej).
Jako optymistyczne post scriptum tego życiorysu można przypomnieć, że jest jeszcze druga kobieta symbolizująca fascynację Polek lotnictwem. Jadwiga Piłsudska, córka marszałka Józefa Piłsudskiego, przetrwała wojnę, a nawet zdołała przysłużyć się wysiłkowi wojennemu za sterami powietrznych aparatów. Warto jednak pamiętać, że Piłsudska we wrześniu 1939 znalazła się w Wilnie, i tylko dzięki szczęściu po 17 września udało jej się wyjechać do Kowna, a potem ewakuować specjalnym samolotem przez Łotwę i Szwecję do Anglii. Jej późniejsze losy, związane ze służbą w brytyjskich lotniczych służbach pomocniczych można śledzić między innymi grając w grę „Lotnicy. Wojna w przestworzach” przygotowaną dla Instytutu Pamięci Narodowej.